Skip to content

Reformacja serca cz. 2: Prawdziwa forma Kościoła, a Babilon

Mam na sercu podzielenie się czymś, co nie jest związane [z głównym tematem]. Ale czuję, że jest słowo, które Pan mi kładzie na sercu dla wielu osób tu zgromadzonych.

Pochodzi ono z Psalmu 121, gdzie jest napisane: „Oczy moje wznoszę ku górom: Skąd nadejdzie mi pomoc? Pomoc moja jest od Pana, Który uczynił niebo i ziemię.” [Psalm 121:1-2]. Wiecie co? Nie wiem, jak to jest tu, w Szwajcarii, ale we Francji czytamy ten tekst w ten sposób: „Oczy me wznoszę ku górom, skąd (z których) nadejdzie mi pomoc”. Tak jakby pomoc miała nadejść z tych gór… Ale w hebrajskim tak naprawdę to wcale tak nie brzmi. Tam jest napisane „Oczy me wznoszę ku górom” w sensie: „Aj! Jakie one wysokie! A skąd ma nadejść moja pomoc [by je przezwyciężyć]?” – „Pomoc nadejdzie od Pana, który stworzył niebo i ziemię.”

Naprawdę mocno czuję w sercu, że to jest słowo do wielu z was: Są przed wami wysokie góry [wyzwania]. I macie wybór – albo utkwić wzrok w tych górach i pozwolić im zajmować wasz horyzont [perspektywy], albo pójść wyżej niż te góry [skupić się na Bogu], tam, skąd przyjdzie pomoc. Amen?

Kolejna ważna rzecz, którą dostałem to ta, że Jezus obiecał, że Kościół będzie zbudowany na Nim, a bramy śmierci go nie przemogą [Mt 16:18]. Kiedy jest tu mowa o bramach, to znaczy, że cała mądrość i cała siła piekła nie jest w stanie przezwyciężyć Jego Kościoła. Ważne jest, by nasze oczy nie były utkwione w teraźniejszości, ale byśmy [aktywnie] oczekiwali Bożego działania. Amen? Jesteście więc w Szwajcarii dobrze usytuowani [z powodu Alp]. „Oczy me wznoszę ku górom – skąd nadejdzie mi pomoc?” – „Pomoc nadejdzie od Boga!”

Wczoraj wieczorem dzieliłem się tym, jak wyglądało moje spotkanie z Jezusem. Dziś będziemy mieć powtórkę [i dalszą część]. Wczoraj wspomniałem krótko o tym, że kiedy znalazłem się przed Nim, On powiedział mi, że zmieni zrozumienie i sposób wyrażania chrześcijaństwa w przeciągu jednego pokolenia. To zdecydowanie mówi o reformach, zmianach. Chciałbym teraz wejść głębiej w to, jakie są zasady tych zmian. Wierzę, że bieżący Boży plan działania, to przeprowadzenie reform. Rozmawiałem z wieloma pastorami i zauważyliśmy, że tak naprawdę Kościół nie funkcjonuje tak, by mógł sprawować mandat, który został nam powierzony. Powinniśmy mieć uzdrowienia, a widzimy wiele braków uzdrowień. Widzieliśmy dużo fałszywych nawróceń. Mieliśmy mieć połów ryb sieciami, a robimy go na wędkę. Byliśmy często uwikłani w problemy finansowe i skandale. Obecnie widzimy, że czasami słowo Kościół jest w świecie zdewaluowane, jest bluźnierstwem. Coś musi się tu zmienić. Kiedy znalazłem się przed Jezusem – a stało się to w dramatycznych okolicznościach – On jasno mi powiedział, że zmieni zrozumienie i sposób wyrażania chrześcijaństwa w przeciągu jednego pokolenia.

To, co się stało zaraz po tym [jak mi to powiedział] oraz po tej chwili, jak przekręcił moje własne życie jak przez prasę – to, że pokazał mi pewną wizję.

Chcę wam tylko powiedzieć, że jest wiele rodzajów wizji. Jest taki rodzaj, w którym widzisz jakiś obraz, zaczynasz o nim myśleć i następnie Bóg zaczyna do Ciebie mówić na podstawie tego obrazu. Innym razem to nie jest obraz, ale cały film. Ale jeszcze innym razem to nie jest po prostu film. Mieszkam niedaleko Poitiers i mamy tam Futuroscop [duże kino 3D z ekranem 360 ̊]. Nie wiem czy wiecie, ale jest tam wypukły obraz 360  ̊, a fotel się rusza. Tak samo możesz być całkowicie ogarnięty wizją. Znajdujesz się wewnątrz niej. Ja tak przeżyłem coś całkiem niezwykłego w trakcie mojego spotkania z Jezusem.

Pan wziął mnie ze sobą i było tak, że zobaczyłem Ziemię i potem nagle zmniejszyła się ona do rozmiarów miasta. Zaczęliśmy iść przez to miasto z Panem. Mogłem się zatrzymać. Mogłem zadać Mu pytanie. Mogłem myśleć o wszystkim, co się stało. Było to miasto, gdzie dużo mówiono o Bogu. Naprawdę dużo mówiono o Bogu. Były tam kościoły wszelkiego rodzaju, wszelkie możliwe zgromadzenia. Pan spytał się mnie: „Czy wiesz, jak nazywa się to miasto?”. Odpowiedziałem: „Nie!”. Pan odrzekł: „To miasto to Babilon”.

Babilon? Ja kiedyś słuchałem dużo reggae, więc wierzyłem, że Babilon znam słabo, a tam zwiedziliśmy wiele zgromadzeń [chrześcijańskich]. W tym mieście były dzielnice stare. Oznaczały stare zrozumienie, stare objawienia. Były dzielnice nowoczesne z najnowszym objawieniem i pragnieniem bycia „na czasie”. Były dzielnice biedne. Ludzie, którzy w nich przebywali, byli materialnie biedni albo mieli taki sposób wyrażania się. Były dzielnice bogate materialnie lub duchowo, gdzie wszystko zdawało się być dobrze namaszczone. Były też dzielnice, które wyglądały zupełnie identycznie, jakby były kopią drugiej i były dzielnice, które miały specyficzne kolory i były określone społecznie lub kulturowo albo pokoleniowo. Była pewna rzecz, która łączyła wszystkie te dzielnice. Nie wiem, czy zrozumiecie, ale to było jak oglądanie obrazków w kalejdoskopie, gdzie jeden obraz nakłada się na drugi. W tej wizji było podobnie. Po przekręceniu widok się zmieniał [i widać było, że każda z tych dzielnic przedstawia ten sam obraz] – nagle pojawiała się katedra. A były tam dzielnice protestanckie, były dzielnice katolickie, były dzielnice ewangeliczne. Ja się nawróciłem w kościele nurtu zielonoświątkowego, więc zawsze mówiliśmy, że to Kościół Rzymsko-katolicki jest Babilonem. Można było w to uwierzyć, bo jest najstarszy, więc ma to swój sens. Ale gdy byłem tam, zwiedzając Babilon, przeżyłem szok, bo zobaczyłem tam [też] kościoły protestanckie, zobaczyłem kościoły ewangeliczne – i jeszcze gorzej. Było jeszcze gorzej niż to! Na końcu jednej ulicy zobaczyłem też nasze własne zgromadzenie z Poitiers. To był dla mnie szok! Naprawdę, szok!

Spędziłem w tym mieście trochę czasu, żeby zrozumieć, co się stało, żeby Pan mi wyjaśnił, co się działo w Babilonie. Zauważyłem, że dużo osób miało tam Biblie. To były duże Biblie, całe zapisane w środku. Miały mnóstwo notatek na marginesach. Wielokrotnie mogłem podejść bliżej i zobaczyć oraz usłyszeć, co było głoszone. Patrzyłem i słuchałem, co mówili i zobaczyłem, że ludzie czytali częściej z notatek niż z samej Biblii. Rozumiecie, co mówię? Było więcej przekazywania od innych, niż brania objawienia od Boga. Pewne sprawy były podtrzymywane, trwały, ale nie było tam bieżącego objawienia. Ludzie czytali [Biblię] przez pryzmat swoich notatek.

Pan w końcu mi wyjaśnił: „To jest miasto tych, którzy kochają Boga, ale szukają sposobu, by dla Niego budować” [w przeciwieństwie do zrozumienia, że to sam Bóg buduje Kościół Swój – o czym będzie więcej w części 3]. W każdej dzielnicy była jakaś osoba, która obejmowała stanowisko Apostoła lub też były osoby pełne wpływu, które szukały sposobu, jak pokazać, że są najlepszymi architektami, że zdobyły przepis, by mieć „to coś”, by mieć kościół, który dobrze funkcjonuje.

To, co przeważało w tym mieście, to rywalizacja. Kluczowym słowem było: „odnieść sukces”. To była prawdziwa niewola. Ci, którym się udało, dążyli do tego, by swój sukces utrzymać. Przychodziła [także] pycha, która miała swoje źródło w porównywaniu się z innymi. Natomiast u tych, którzy sukcesu nie zdobyli, pojawiała się frustracja. To było straszne.

To, co zobaczyłem następnie i co też mnie zszokowało to, że w tym mieście były przebudzenia. To było coś, czego nie mogłem zrozumieć. Były tam kościoły napełnione ludźmi, którzy ustawiali się w kolejce. Spytałem się Pana: „Jak Ty możesz tu dawać przebudzenie, skoro to Babilon? Jeśli to nie przyszło od Ciebie, to jak to jest, że dajesz tu przebudzenie?”. Odpowiedział: „W islamie też są przebudzenia. Czy Ja tam jestem?”. W końcu zrozumiałem, że można mieć przebudzenia religijne bez żadnego udziału Pana. Rozumiecie? Przebudzenie bez udziału Pana, który by po cokolwiek przyszedł. Drugim powodem [dla którego może być przebudzenie, mimo że to Babilon] jest też to, że Pan honoruje Swoje Słowo. Są pewne [duchowe] zasady i nawet jeśli ich nie rozumiemy, one działają – bez względu na wszystko. Jest taka zasada, że jeśli podejmiemy działanie, to coś się stanie. Ale ta sytuacja była jakby wymierzeniem mi siarczystego policzka, bo przed 2002 r. Pan dał mi łaskę, by sporo podróżować po różnych kontynentach. Widziałem modele kościołów, które działały i mówiłem sobie: „Tak! To jest dobre. To też.” [wybierałem działające elementy]. Potem chciałem to jakoś skleić, starałem się stworzyć mieszankę na podstawie planów, które oglądałem. Miałem w pewnym sensie globalną wizję tego, co się działo. Tu przeżyłem bolesny upadek, bo zdałem sobie sprawę, że to, co wcześniej nazywałem sukcesem, to właśnie mieć wielkie zgromadzenie. Chodziło w tym o pokazanie Bogu, że ma się wpływ. Zdałem sobie sprawę, że w Babilonie są bardzo duże zgromadzenia, ale ciągle są to zgromadzenia babilońskie. Rozumiecie, o czym mówię?

Powiedziałem wam tu o tym znienacka. Nie miałem czasu was przygotować spokojnym wprowadzeniem.

[W Babilonie] były przebudzenia i było też sporo literatury. Byli prorocy. Były dary duchowe, które były używane wewnątrz Babilonu. Jednak Bóg regularnie wysyłał tam Swoich proroków. W Biblii widzimy, że od Księgi Rodzaju do Księgi Objawienia jest jedno słowo klucz: „Wyjdź spośród niego [Babilonu] ludu mój” (obj 18:4). Wyjdźcie z Babilonu!

W rzeczywistości Babilon to miejsce, gdzie to ludzie budują. To Kościół budowany przez ludzi. [więcej w części 3].

Mówiąc szczerze, są w nim osoby, które są naprawdę obdarowane, otrzymały coś od Boga, a następnie dokonywały super rzeczy – w Babilonie. Rozumiecie? Ja nie zamierzam nikogo wytykać palcami, czy mówić, że to wy jesteście w Babilonie. Ja tam zobaczyłem nasze zgromadzenie z Poitiers i to mnie przyprawiło o szok. Naprawdę, był to szok. Wiedziałem, że na początku to Bóg powołał nasze zgromadzenie do życia, ale to, co my potem zrobiliśmy, to było wprowadzenie zasad babilońskich. Nie mamy prawa oczekiwać, że zobaczymy biblijne rezultaty naszych działań, jeśli funkcjonujemy według babilońskich zasad.

To, co wam tu powiedziałem, to nie było „modne” głoszenie. Za nie się płaci prawdziwą cenę. Kilka tygodni po tym wydarzeniu z roku 2002, gdy to zobaczyłem i zrozumiałem trochę więcej (oczywiście nie zrozumiałem wszystkiego, zawsze jest więcej), gdy zrozumiałem parę zasad postępowania, pojawił się we mnie ogień, który mnie rozpalił dla zmian, które nadchodzą. Prawdziwy ogień, który we mnie płonął. I ledwie kilka tygodni później, coś się zdarzyło. (…) Pewnej nocy, gdy jeszcze nie spałem, nagle tak jakby Jezus pojawił się u stóp mego łóżka. Mój umysł, moja inteligencja podpowiadały mi, że to Jezus. Oczy mi mówiły, że to Jezus. Ta istota wyglądała dokładnie tak jak Jezus, którego widziałem w niebie, gdy byłem po drugiej stronie. Ale mimo tego było coś, co wewnętrznie mi mówiło, że coś tu nie gra. Ten „Jezus” powiedział mi: „Przestań głosić o wyjściu z Babilonu. To jest fałszywa ścieżka. Wróć, a będę Ci błogosławił. Wróć, a na nowo ustanowię Cię na stanowiskach [które przez to głoszenie straciłeś]”. A ja odpowiedziałem: „Ale ja będę posłuszny powołaniu z nieba, będę posłuszny temu, co powiedział mi Jezus w niebie”. Nie miało to logiki. Powiedziałem po prostu, że będę posłuszny temu, co On mi powiedział. Sam się zdziwiłem, że tak to powiedziałem: „Będę posłuszny temu, co powiedział mi Jezus w niebie”. W tym momencie ten „Jezus” całkowicie się zmienił i zobaczyłem, że to demon. Przypominał faraona z koroną z wężem i odpowiednim makijażem na oczach. Powiedział: „A więc chcesz wojny!”. A potem pokazał mi wszystko, co zostało zniszczone w moim życiu w ciągu ostatniego roku: wszystkie utracone relacje, ataki na moje zdrowie, na dzieci, na przyjaciół. Naprawdę starał się mnie zastraszyć.

W tych dniach ja wiem, że to nie jest popularne, ale chcę wam po prostu powiedzieć – Babilon istnieje naprawdę. Duch, który stoi za Babilonem, jest bardzo mocny. Ale Ten, który jest w nas, jest silniejszy niż duch Babilonu. Amen? Dużo silniejszy!

c.d.n.

Nawiasy kwadratowe [] – przyp. red.

Źródło: głoszenie Patricka Fontaine (od początku do min 13:34) dostępne w serwisie YouTube: TUTAJ

Fot. Wallpaperup.com