Reformacja serca cz. 3: Cechy Babilonu, a cechy Bożego Kościoła

Boże wołanie, które kieruje obecnie do swojego ludu to „wyjdźcie z Babilonu”. Z początku Babilon nie kojarzy się z niczym poważnym. To tylko jakieś pojęcie. Trzeba je więc zdefiniować…

W Księdze Objawienia (Apokalipsie) rozdziale 18, a tak naprawdę już wcześniej, w Izajasza, Jeremiasza, Koryntian i Apokalipsie, pojawia się ten powracający motyw: „Wyjdźcie z niego ludu mój, wyjdźcie z Babilonu” (Obj. 18:4). Wiemy, że Babilon ma swoje źródło w wieży Babel. Chcę wam więc przeczytać jeden fragment i przedstawić w skrócie zasady, którymi rządzi się Babilon. Znajduje się on w Księdze Rodzaju 11:1-9. Przeczytam go wam:

„Cała ziemia miała jeden język i jednakowe słowa. Podczas swojej wędrówki ze wschodu znaleźli równinę w kraju Synear i tam się osiedlili. I mówili jeden do drugiego: Nuże, wyrabiajmy cegłę i wypalajmy ją w ogniu! I używali cegły zamiast kamienia, a smoły zamiast zaprawy. Potem rzekli: Nuże, zbudujmy sobie miasto i wieżę, której szczyt sięgałby aż do nieba, i uczyńmy sobie imię, abyśmy nie rozproszyli się po całej ziemi! Wtedy zstąpił Pan, aby zobaczyć miasto i wieżę, które budowali ludzie. I rzekł Pan: Oto jeden lud i wszyscy mają jeden język, a to dopiero początek ich dzieła. Teraz już dla nich nic nie będzie niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. Przeto zstąpmy tam i pomieszajmy ich język, aby nikt nie rozumiał języka drugiego! I rozproszył ich Pan stamtąd po całej ziemi, i przestali budować miasto. Dlatego nazwano je Babel, bo tam pomieszał Pan język całej ziemi i rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi.” (Księga Rodzaju 11:1-9)

Powiem jeszcze tylko, że osobą, która zaczęła budować Babilon, był Nimrod (Rodzaju 10:8-10) [który jest symbolem dumy i buntu przeciwko Bogu]. A Nimrod był prawnukiem Noego. Pokolenia, które przyszły po nim, wcale więc go nie przypominały. Chcę się z wami podzielić takim objawieniem (może dla was nie będzie to nowe objawienie, ale dla mnie było): u podstaw Babelu znalazłem zasady, według których budowane są nasze zgromadzenia.

KTO KOMU BUDUJE KOŚCIÓŁ?

Jest powiedziane, że ci, którzy budowali Babel, przyszli ze wschodu. Opuścili wschód i obrócili się do niego plecami. Wiemy, że to Jezus jest nazywany „wschodem” („jutrzenką”). A zatem ci ludzie mieli sprawy, które robili, nie mając Pana przed oczami, już się od Niego zdążyli odwrócić. Szli za własnymi pomysłami. Nie naśladowali Pana, lecz szli w przeciwnym kierunku.

Potem powiedzieli sobie: „Zbudujemy sobie miasto!”. Zauważcie, że Pan mówi: „Ja buduję Kościół Mój!”. Zgadzacie się? Jest olbrzymia różnica pomiędzy sytuacją w której ktoś buduje, będąc człowiekiem, a tym, że Bóg buduje. W końcu zdałem sobie sprawę, że gdy przychodzi do budowy Kościoła, mamy 4 opcje:

– albo my budujemy Kościół swój,

– albo my budujemy Kościół Mu,

– albo On buduje Kościół nam,

– albo On buduje Kościół swój.

Rozumiecie, co chcę przez to powiedzieć? I to ostatnia opcja jest dobra.

Kiedy to my budujemy swój Kościół, jesteśmy całkowicie niezależni, odłączeni od Bożego planu. W opcji numer 2, gdy my budujemy Mu Kościół – mamy opcję, w której (u podstawy) jest pełno dumy. A gdy oczekujemy, że to On zbuduje Kościół nam – On nie jest naszym Panem, ale sługą.

Nie! To On buduje Kościół swój!

Ci ludzie, w księdze Rodzaju, powiedzieli: „Zbudujmy sobie miasto!” A więc Babel – Babilon to miasto, w którym to ludzie są budowniczymi. Są architektami i budowniczymi. Czy to widzicie? Oni nie są pracownikami, ale budowniczymi. To oni tworzą plany. To prawda, że istnieją ludzie w historii Kościoła, którzy dostali jakieś zrozumienie i poznanie na temat Kościoła, ale w obliczu Boga każda mądrość jest głupotą.

KTO JEST POŚREDNIKIEM POMIĘDZY BOGIEM, A CZŁOWIEKIEM?

Jest też napisane, że zaczęli budować na równinie. Nie budowali na skale, nie budowali na miejscu wysokim. Budowali na równinie.

Następnie widzimy interesującą rzecz – powiedzieli: „Zbudujmy sobie wieżę!”. Nie samo miasto, ale też wieżę, której szczyt miał sięgać nieba. Dosłownie, w języku hebrajskim, to brzmi: „której głowa będzie dotykać niebios”. Tu widzimy system piramidy. Wieża, której głowa łączy się z niebem, to jedna osoba lub grupa osób, która służy jako POŚREDNIK pomiędzy Bogiem, a ludźmi [zamiast uznania, że tylko Jezus jest jedynym i wystarczającym pośrednikiem w myśl 1 Tm 2:5 oraz Hbr 12:24. Czasem tworzy się ostry system podziału: duchowni i świeccy, który jest niezgodny z 1 Piotra 2:9, gdzie wszyscy wierzący są nazwani ludem kapłańskim, a rozróżnienie jest tylko na starszych i młodszych w wierze – 1 Piotra 5:1-5]. System babiloński to system wieży z „głową” dotykającą nieba, łączącą resztę z niebem – z człowiekiem, do którego „Bóg” mówi, człowiekiem, który staje się dla reszty pośrednikiem i człowiekiem nietykalnym. Czasami też na szczycie mamy cały komitet nietykalnych.

TOŻSAMOŚĆ

Inną cechą charakterystyczną Babilonu jest idea budowania z cegieł (werset 3). Jest to interesujące w świetle tego, że Jezus powiedział, że będzie budował Kościół, który tworzy z żywych kamieni (1 Piotra 2:5). Wcale nie z cegieł. Rozumiecie różnicę pomiędzy kamieniem i cegłą? To pytanie jest kluczem. Wszystkie cegły są do siebie podobne. Wkładamy je do formy i sprawiamy, że są jednolite. Tak? A Jezus buduje z żywych kamieni. To oznacza, że nie niszczy On naszej osobowości. On buduje w taki sposób, że wzajemnie się uzupełniamy.

W rzeczywistości zasada działania Babilonu polega na tym, że szukamy sposobu, by wszystkich przyciąć do jednej formy. Następnie otrzymujemy świat, w którym każdy wygląda tak samo, wygląda jak reszta zgromadzenia. Budujemy tak naprawdę zgromadzenia, gdzie każdy przypomina każdego, gdzie każdy ma być odpowiednio przycięty do naszego punktu widzenia w doktrynie, naszego języka. U drzwi naszego zgromadzenia powstaje sterta cegieł i my jakoś chcemy je poukładać.

Natomiast Jezus buduje z żywych kamieni [osób, które dostają objawienie o swej tożsamości bezpośrednio od Niego i idą za Jego głosem, mając trwałą relację z Nim]. Wcale nie z cegieł!

W którymś momencie historii Kościoła ludzie „wynaleźli” sposób budowania ze sterty cegieł, w którym wszyscy mają być jednakowi i odpowiednio przycięci. Nie wiem, jak jest w Szwajcarii, ale we Francji zawsze widzimy, że nic tak nie pokazuje, do jakiego zgromadzenia należysz jak sposób, w jaki ludzie się modlą. To jest całkiem zabawne! Widzimy, że zostaliśmy odpowiednio poprzycinani nawet w swoim sposobie modlitwy. Nie będę wam zbyt wiele mówił o Francuzach, ale nie zaprzeczacie i nie mówicie, że u was nie jest podobnie.

W końcu wszystkie cegły są odpowiednio przycięte, by pasować do zgromadzenia i tworzy się z nich mur podziału, mur odgradzający od reszty.

RELACJE

Kolejną interesującą rzeczą jest to, że oni łączyli te cegły, używając smoły zamiast zaprawy. Widzicie to (w wersecie 3)? Piszą tam o smole i jest różnica pomiędzy smołą, a zaprawą.

Smoła oznacza skażenie. Rozmawiałem ze specjalistami od budowlanki i odkryłem coś interesującego. Smoła pochodzi z rozkładu substancji organicznych. Rozkład jest symbolem skażenia. To, że cegły są tak łączone, oznacza, że relacje pomiędzy nimi są skażone. Kolejną cechą charakterystyczną smoły jest to, że ona jest wodoszczelna, nieprzepuszczalna. Wiecie, że to smoła była materiałem, którym Noe pokrył Arkę? Właśnie z powodu wodoszczelności. Ale w kościele babilońskim to my stajemy się „nieprzepuszczalni” – nosimy przed sobą maski. Nie ma prawdziwych relacji. Nie ma interakcji. Jesteśmy razem, odpowiednio przycięci, ale nie ma w tym życia. A Jezus powiedział, że wszyscy poznają, że jesteśmy Jego uczniami po miłości, którą mamy do siebie nawzajem. Kiedy jesteśmy łączeni za pomocą smoły, która nas uszczelnia – nigdy nie możemy się wzajemnie poznać. Zgadzacie się? Przez smołę nie można się poznawać.

Praca murarska w Kościele ma być wykonywana za pomocą czego? – Zaprawy. Nie wiedziałem, o co chodzi, nie jestem budowlańcem, ale się spytałem. Zaprawa jest tworzona z gliny i wapienia. Tam jest glina. My sami (w innym miejscu Biblii) też jesteśmy tworzeni z Bożej gliny. Bóg chce, żeby była między nami ludzka interakcja, przepływ relacji. Amen? Ale Babilończycy budują za pomocą smoły. Chcą, by wszystko było szczelnie zamknięte. Wszystkie relacje, jakie się wtedy ma, są oparte na zbliżonych upodobaniach (bo jesteśmy podobnymi cegłami), ale nie są tak naprawdę relacjami – widzimy, że jesteśmy razem, ale nie tworzymy ciała [jak w 1 Kor 12:4-27]. Wszystko jest posegregowane i odcięte od reszty świata – jest smoła.

MOTYWACJA

Kolejna sprawa, która charakteryzuje zgromadzenia babilońskie, to motywacja: „budujemy, aby się nie rozproszyć po ziemi” (werset 4).

A więc to nie jest to, co Bóg powiedział do Adama i Ewy („napełnijcie ziemię” – Rodzaju 1:28), co powiedział nam Jezus („idźcie i czyńcie uczniami wszystkie narody” – Mat 28:19). Boży sposób widzenia Kościoła, to tworzenie Kościoła, który wkracza w świat. To Kościół, w którym siła skierowana jest na zewnątrz.

Według myśli babilońskiej Kościół to miejsce, gdzie wszelkie siły mają być skierowane do środka, egocentrycznie. „Nie możemy się rozproszyć, siła ma iść do naszego środka”.

Może was zszokuje to, co powiem, ale to właśnie dlatego kościół babiloński próbuje prowadzić ewangelizację w czterech ścianach kościołów. Wydaje się nam, że świat przyjdzie do nas, do środka. Nie rozumiemy, że według myśli Bożej ma być na odwrót. To Kościół musi iść do świata. To nie świat ma przyjść do Kościoła. To Kościół ma wkraczać w świat. Rozumiecie, co mówię?

Motywacją, która stała za budową wieży Babel, było to, żebyśmy się nie rozproszyli. Boże przykazanie mówi: napełniajcie ziemię, rozprzestrzeniajcie się! (Rodzaju 1:28). Celem Pięćdziesiątnicy było m.in. to, by każdy zaczął mówić o cudach Bożych w innym języku. Amen? Ja nie mówię tu tylko o języku niemieckim, francuskim i szwajcarskim francuskim (bo to dwa różne języki!). Nie koniecznie tu chodzi o języki narodów – chodzi też o języki grup społecznych. Każda grupa ma potrzebę usłyszeć głoszenie o cudach w sposób dla niej zrozumiały. W swoim języku. Zgadzacie się? Lekarze muszą zacząć głosić o cudach w swoim języku. Prawnicy tak samo. Malarze na ulicy też muszą zacząć mówić o Bożych cudach w swoim, artystycznym języku. Bożym zamysłem jest to, by Kościół miał siłę wkraczać z mocą w świat (wszystkie jego aspekty).

Myśl babilońska polega natomiast na tym, by robić wszystko, byle byśmy tylko byli w kupie. By przyprowadzać świat do ciebie. Gdy wpadniemy w taką pułapkę, nie mamy dużo wyboru. Wiecie, co musimy zrobić? Musimy sprawić, by nasz „program” stał się atrakcyjny dla świata. Musimy stać się atrakcyjnymi dla świata. Zgadzacie się, że tak się dzieje? Jeśli chcemy działać zgodnie z tym, co dyktuje nam logika, to jeśli chcemy „zbawić świat” i przyprowadzić go „do kościoła”, to mamy obowiązek sprawić, by był on dla ludzi ze świata atrakcyjny. Potem przyjmujemy kurs: „jak stać się atrakcyjnym kościołem?”. W Babilonie mamy wiele atrakcyjnych kościołów – kościoły supermarkety, gdzie na półkach mamy wyłożone wszystkie nasze „atrakcyjne” produkty. Mówimy sobie, że ludzie nie muszą sami szukać Boga. W końcu redukujemy szok kulturowy, który przeżywają niezbawieni, spotykając się z Kościołem. Teraz, przychodząc do Kościoła, czują się tak jak w świecie. Rozumiecie, co mam na myśli? Staramy się osłabić uderzenie z powodu ludzi siedzących w ławkach. To jest właśnie owoc mentalności „nie rozpraszajmy się i sprowadźmy cały świat do siebie”.

Idea kościoła babilońskiego to napełnić ławki swojego kościoła. Główna myśl Kościoła Bożego Jezusa Chrystusa to napełnić nim cały świat! Widzicie różnicę? Jest olbrzymia.

Jezus powiedział nam, abyśmy szli do narodów i abyśmy czynili je uczniami. Nie mówił, że mamy tworzyć spotkania. Nie kazał nam budować Kościoła. On kazał nam tworzyć uczniów Jezusa. Mówił o uczniach, a nie o ukościelnianiu świata. Mówił o czynieniu uczniami narodów!

Źródło: głoszenie Patricka Fontaine dostępne w serwisie youtube (od 13:34 do końca) TUTAJ.

Nawiasy kwadratowe [] – przyp. red.